• www.olecko.info

  • www.olecko.info

  • www.olecko.info

  • www.olecko.info

  • www.olecko.info

www.olecko.info

Olecko - historia, geografia, mapy, artykuły, dokumenty ...


Często zdarza się tak, że tuż obok nas dzieją się rzeczy historyczne, a my, zapatrzeni w codzienność, nie zdajemy sobie z tego sprawy . Dopiero po pewnym czasie ktoś lub coś nam to uzmysławia. I wtedy w cichości ducha zadajemy sobie pytania: Gdzie wtedy byliśmy Co mogliśmy wtedy robić Czy byliśmy w centrum wydarzenia
Kilka takich zdarzeń przeleciało rówobok mnie. O jeszcze jednym opowiedział mi Zbigniew Fałtynowicz podczas prezentacji swojej najnowszej książki Podróże bliskie. Zbigniew Herbert i Suwalszczyzna. Spotkanie z niestrudzonym dokumentalistą działań literackich miało miejsce 18 lutego, wczesnym wieczorem w Bibliotece Pedagogicznej w Olecku. Przypomnę tutaj, że dwa lata temu powstała inna książka tegoż autora, Wieczorem wiatr opisująca i dokumentująca związki Czesława Miłosza z Suwalszczyzną.
W swej najnowszej książce z wielką swadą i erudycją Z. Fałtynowicz opowiada o tym, jak to Zbigniew Herbert spędzał wakacje mieszkając w Augustowie, a w latach 19831984 w ...Olecku. Stąd wraz z żoną podróżował po całej Suwalszczyźnie i wschodnich Mazurach.
Właśnie wtedy, podczas spotkania, zacząłem przypominać sobie co wtedy robiłem. Gdzie mogłem być I teraz wiem jedno: nie było mnie wtedy w Olecku. Ale wiem też, że nie miałem szans spotkać tutaj Zbigniewa Herberta bo... nie wiedziałem jak wygląda! Jeszcze i teraz, pierwsza myśl o poecie kojarzy mi się z twarzą Zbigniewa Zapasiewicza, który w spektaklu teatralnym gra Pana Cogito.
Po spotkaniu spytałem autora, czy mógłbym zamieścić rozdziały dotyczące pobytu Zbigniewa Herberta w naszym mieście. Zbigniew Fałtynowicz zgodził się i dzisiaj publikujemy pierwszy fragment 1983. Bogusław M. Borawski

Zbigniew Fałtynowicz, Podróże bliskie. Zbigniew Herbert i Suwalszczyzna. Muzeum Okręgowe oraz Agencja ReklamowoWydawnicza Arkadiusz Grzegorczyk. Suwałki 2008.
(Zbigniew Fałtynowicz w 2003 został uhonorowany przez Kapitułę Przypisanych Północy tytułem Pasjonata Roku).



Fragmenty z książki:
...
1983
Na pocztówce do Julii Hartwig i Artura Międzyrzeckiego z 18 sierpnia Zbigniew Herbert napisał: Pięknie tu, tylko już Północ mrozem dmucha. Z poczucia obywatelskiego obowiązku pływam, wiosłuję, trochę jeździmy po okolicy (...). Z tego zdania można by wnioskować, że Herbert (a właściwie - Herbertowie, gdyż poeta podróżował ponownie wraz z żoną Katarzyną) jest w Augustowie. Tym razem jednak miejscem stałego pobytu podczas tej podróży było niewielkie, dziesięciotysięczne miasto mazurskie - Olecko, oddalone o nieco ponad trzydzieści kilometrów zarówno od Augustowa, jak i Suwałk. Położone jest ono w najdalszej na wschód wysuniętej części Mazur, na szlakach komunikacyjnych z Ełku i Giżycka do Gołdapi i Suwałk. O jego uroku decyduje przede wszystkim usytuowanie nad brzegiem dużego jeziora, z którego wypływa Lega, kierując się zakolami przez miasto na południe.
W Olecku Katarzyna i Zbigniew Herbertowie zamieszkali w jednorodzinnym domu Ludmiły Jacewicz przy ulicy Jana Karola Sembrzyckiego 6. W domu tym żył i pracował Feliks Jordan-Lubierzyński (1883-1965), ojciec właścicielki, zasłużony dla kultury polskiej oraz miasta nad Legą dziennikarz, literat i redaktor. Przed drugą wojną światową związany był z wileńskim środowiskiem artystycznym, gdzie m.in. wydawał i redagował czasopismo Przegląd Artystyczny oraz publikował swoje utwory w Kurierze Wileńskim. W 1945 roku przybył do Olecka i 25 września wybrany został pierwszym burmistrzem miasta. Ma swój niemały wkład w jego powojenną odbudowę, a także rozwój życia kulturalnego mieszkańców. Interesował się także przeszłością regionu, jest autorem opracowania historii powojennej powiatu t. Ziemia Olecka z bliska i z daleka (wyd. pośmiertne 1970).
Herbertowie odbywali spacery nad jezioro Oleckie Wielkie, do którego było bardzo blisko od miejsca zakwaterowania. Autor Pana Cogito chętnie pływał w jego wodach, a nawet - jak napisał w liście do Tomasza Gluzińskiego - wziął udział w zmaganiach pływackich o żółty czepek, zorganizowanych przez Wojewódzki Ośrodek Pogotowia Ratowniczego. Będę się więc starał, żartował poeta, o posadę selektywnego ratownika, bowiem niektórym pozwoli tonąć, a jeśli zajdzie potrzeba, pozwoli pójść na dno.
Herbertowie przyjechali do Olecka samochodem (tym samym volkswagenem garbusem), co znacznie ułatwiało poruszanie się po okolicy. Jeździli więc poza miasto, zwiedzając mazurskie miejscowości; byli między innymi w Starych Juchach i Wydminach.
Częstym celem jednodniowych wypadów była także pobliska Suwalszczyzna. Na pocztówce z 18 sierpnia do swego młodszego przyjaciela i poety Krzysztofa Karaska (ur. 1937) napisał: Popatrz tylko Krzysiu jak tu ładnie. [Pocztówka przedstawiała krajobraz uchwycony z najpopularniejszego punktu widokowego w Smolnikach; fot. T. Sumiński]. Odkrywamy okolice Wiżajn (tuż koło północnej - Boże przemień - granicy przyjaźni!). Ten po lewej stronie widoczny stożek to su-walska Fudżijama, czyli Góra Cisowa. Najpiękniejsze są okolice Smolnik, Dzier-wany, Kłajpeda (sic!), Sidory - no i oczywiście Czarna Hańcza.
Wymienione przez poetę miejscowości i obiekty przyrodnicze (Góra Cisowa) rzeczywiście należą do miejsc na Suwalszczyźnie o wyjątkowej urodzie (także nazewniczej) i położone sana obszarze Suwalskiego Parku Krajobrazowego. To, że nadawca kartki wspomina Wiżajny, świadczy, że Herbertowie zapuszczali się z Olecka stosunkowo daleko - to ponad 60 kilometrów - aż pod granicę z Litwą wówczas jeszcze nieniepodległą.
Podczas tego pobytu Zbigniew Herbert poznał (odkrył, jak napisał) nieznaną sobie dotychczas część Suwalszczyzny. Południowa była mu bliska ze spływów kajakowych w latach pięćdziesiątych oraz pobytów na Augustowszczyźnie w 1960 i 1962 roku. Wcześniej miejscem najdalej na północ odwiedzanym były Suwałki. Tym razem też zatrzymał się w tym mieście, gdzie zaszedł - a jakżeby inaczej! - do Muzeum Okręgowego (było to 7 bądź 9 września) i obejrzał wystawę malarstwa polskiego z przełomu XIX i XX wieku oraz stałą ekspozycję poświęconą pradziejom Suwalszczyzny, ze szczególnym zwróceniem uwagi na dzieje Jadźwingów.
Na kartce do Krzysztofa Karaska napisał także: Lato się kończy, powiało jesienią ale wiosłujemy i pływamy - coraz bardziej z poczucia obywatelskiego obowiązku. Nieco wcześniej, bo 15 sierpnia, informował siostrę na kartce pocztowej (tym razem na awersie była fotografia krajobrazu Suwalszczyzny - okolic Smolnik): Po 2 pięknych tygodniach powiało północą (w nocy 7C), ale kąpiemy się i wiosłujemy; bardzo pięknie tutaj (mówię o przyrodzie, bo reszta do kitu).
Zbigniew Herbert w sierpniowo-wrześniowych podróżach po Mazurach i północnej Suwalszczyźnie narysował kilkadziesiąt szkiców. Poeta obowiązkowo zabierał ze sobą w teren popularne w szkołach bloki techniczne formatu A4, jakie wówczas produkowały Zakłady Techniczne w Legnicy - papier kl. III, 200g/m. Posługiwał się najczęściej czarnymi bądź brązowymi flamastrami, rzadziej czarnym długopisem. Rysował przede wszystkim pejzaże, często z linią brzegową jeziora, pojedynczą budowlą czy wiejską drogą z drzewami i budynkami gospodarczymi. Rysunki nie wypełniają kartki, ale są jedynie szkicami, studiami, tak że wielu nie sposób przyporządkować konkretnemu miejscu, chociaż na okładce szkicownika twórca napisał: Stare Juchy, Wydminy.
Liczne też są przedstawienia niedokończone, zaniechane i porzucone w trakcie pracy. Niemniej wszystkie świadczą o chłonięciu i przeżywaniu krajobrazu Północy. Nie ulega wątpliwości - stwierdzał historyk sztuki Tadeusz Żuchowski - że Herbert lubił rysować, traktował to jako element dopełniający jego proces obserwacji.
W szkicownikach Herberta znajdują się, obok pospiesznych zapisków, również dużej urody i wartości rysunki miejsc i obiektów charakterystycznych tylko dla Suwalszczyzny, rozpoznawalnych przez każdego, kto odwiedził tę krainę choćby raz. Do nich należą: widok na góry: Zamkową Kościelną i Cmentarną nad jeziorem Szurpiry oraz realistyczne przedstawienia: drewnianego kościoła pod wezwaniem Najświętszego Serca Jezusowego z 1878 roku w Jeleniewie, molenny w Wodziłkach, zespołu podominikańskiego w Sejnach, wieży zegarowej w zespole pokamedulskim w Wigrach. To najcenniejsze zabytki krajobrazowe i historyczne krainy nad Czarną Hańczą. Bezbłędnie Herbert wyłuskiwał je spośród innych, co dowodzi starannego przygotowania artysty do podróży i świadomych wyborów trasy wyjazdów.
Szkicowniki Herbert zabierał także ze sobą na spacery brzegiem Jeziora Oleckie Wielkie. Podczas tych przechadzek powstał rysunek mola z drewnianą skocznią odbudowaną na podstawie przedwojennych zdjęć z lat trzydziestych XX wieku, oraz mostku (także drewnianego), gdzie Lega wypływa z jeziora (obecnie, po przebudowie w 2001 roku, to inny most; tu rozpoczyna się popularny szlak spacerowy wiodący wokół jeziora, zwany Wiewiórczą Ścieżką); wiele jest ujęć szkicowo potraktowanej linii brzegowej akwenu. Nie wzbudziła natomiast zainteresowania rysownika niedaleko trasy spacerowej stojąca (z pewnością widział ją wielokrotnie) monumentalna kamienna półrotunda z roku 1927, z szerokimi kamiennymi schodami do niej prowadzącymi, która jest pozostałością po pomniku żołnierzy niemieckich poległych koło Olecka podczas pierwszej wojny światowej. Może poeta znał historię tego obiektu i wiedział, że wewnątrz półkolistego muru widniał z dużych liter złożony napis: Boże, usłysz nasze błagania i spraw, ażeby znowu powstały silne Niemcy.
Dwie karty ze szkicowników wywołują radosne wzruszenie - widnieją na nich w paru realistycznych ujęciach skończone portrety psa. To - jak wspomina Hanna Jacewicz, synowa Ludmiły Jacewicz - owczarek szkocki domowników. Wyraz pyska rysowanego świadczy o pełnej ufności do rysującego. Herbert psa nie miał. W warszawskim mieszkaniu królował kot Szu-szu. Przy ulicy J. K. Sembrzyckiego 6, gdzie zatrzymał się tego roku Zbigniew Herbert, od kilku już lat mieści się prywatna lecznica zwierząt. Jej właściciel i gospodarz domu - tak twierdzą sąsiedzi - darzy Canis familiaris oraz Felix sylvestris catus szczególną sympatią.
(Zbigniew Fałtynowicz, Podróże bliskie.)

Następny fragment książki Zbigniewa FaJtynowicza Zbigniew Herbert i Suwalszczyzna. Dotyczy on wakacji 1984. W tym to roku bazę wypadową do zwiedzania Mazur i Suwalszczyzny poeta zakłada znowu w Olecku. Także i tym razem jest to dom Państwa Jacewiczów przy ul. Sembrzyckiego.
Mam nadzieję, że prezentując jeden z rozdziałów zachęcę czytelników Tygodnika Oleckiego do przeczytania tej ciekawej ze wszech miar książki. Szczególnie polecam polonistom. Dziękuję również Zbigniewowi Fałtynowiczowi za możliwość tej publikacji. Bogusław M. Borawski


1984
Najbardziej tajemnicza z podróży Herberta na Północ, o której niewiele wiadomo. 15 sierpnia poeta wysłał z Augustowa dwie karty pocztowe, jedną do Ireny i Tadeusza Byrskich, w której informował o swoim pobycie na rubieżach północno-wschodnich, drugą - do Julii Hartwig i Artura Międzyrzeckiego z pozdrowieniami z północno-wschodnich rubieży naszej skołatanej Ojczyzny. 18 lutego następnego roku skierował, najprawdopodobniej z Obór koło Warszawy, do swoich warszawskich przyjaciół pocztówkę (przedstawiająca Augustów Port - jezioro Necko), którą rozpoczął zdaniem: Ta karteczka to wspomnienie - mój Boże - wakacji. Za uroczą kartkę z Augustowa (...) podziękował poecie ksiądz Tadeusz Czocharyn w liście z 30 października 1984 roku. Razem ze Zbigniewem Herbertem przeżyliśmy wojnę polsko-jaruzelską - wspominał kapłan - wiodąc długie nocne rozmowy w Laskach. Pocztówkę do kapłana Herbert wysłał 17 sierpnia. Napisał w niej między innymi o tym, że przejeżdżał przez Raczki, w których przed laty jako młody wikary adresat pracował.
Przez Raczki do Augustowa jedzie się z Olecka. Zarówno ten trop, jak i dwa inne wskazują że Zbigniew Herbert wraz z żoną Katarzyną zatrzymał się na dłużej tego lata ponownie w mieście nad Legą. Jednym z nich jest dokładny zapis w kalendarzyku przy dacie 21 lipca adresu: Ludmiła Jacewicz / 19-400 Olecko / Sembrzyckiego 6, a więc domu, w którym Herbertowie przebywali w roku 1983; teraz też oboje przyjechali własnym samochodem. Drugi trop to szkicownik, na którego okładce Zbigniew Herbert napisał Olecko 1984, zawierający kilka rysunków jeziora, linii brzegowej, zabudowań nad wodą.
Minorowa tonacja korespondencji Zbigniewa Herberta z tych wakacji świadczy o przeżywaniu przez poetę losów skołatanej Ojczyzny w miejscu, skąd blisko było do Gołdapi, gdzie od stycznia do lipca 1982 roku mieścił się znany w całej Polsce Ośrodek Odosobnienia, w którym przebywało ponad czterysta kobiet internowanych po wprowadzeniu stanu wojennego. Jego dokładny adres, zapisany na osobnej kartce przez kogoś i przekazany Herbertowi, zachował się we wspomnianym kalendarzyku poety.
(Zbigniew Fałtynowicz, Podróże bliskie.)


Bogusław M. Borawski Tygodnik Olecki 10/582 2009 r.
Fotografie: J. Kunicki